poniedziałek, 12 listopada 2012

rozdział 5



( miesiąc później )


Minął miesiąc odkąd mnie zgwałcono.Wstałam o 8, spałam może jakieś 4 godziny, bo całą noc było mi nie dobrze. To co wydarzyło się wtedy, było najgorszym dniem mojego życia. Chłopcy teraz cały czas mnie pilnują, chodzą ze mną wszędzie, po prostu sa kochani. 5 dni temu chłopcy mieli wywiad, Liam powiedział całemu światu że jesteśmy razem, z jednej strony ciesze się, a z drugiej nie po zapewne będę atakowana przez fanki. Pobiegłam do łazienki, bo brało mnie znów na wymioty, od jakiegoś czasu mam mdłości i wymioty, przyszło mi do głowy że jestem w ciąży, dlatego umówiłam się do lekarza na 12, żeby sprawdzić czy to prawda. po wymiotach które spuściłam w kiblu poszłam na dół zrobić sobie śniadanie, po 20 minutach zeszła na dół Alex.

- Hej - przywitałam się z nią.
- Hej,coś nie wyglądasz najlepiej- stwierdziła
- coś ty... jakbyś całą noc rzygała i spała tylko 4 godziny to też byś wyglądała nie najlepiej.
- ro bimy na śniadanie?- spytała mnie.
- nie wiem, naleśniki?- zaproponowałam. Alex się zgodziła, więc zaczęłyśmy robić naleśniki, ktoś zapukał do drzwi, poszłam je otworzyć.

- Hej- powiedzieli chłopcy
- Część wam... wchodźcie
- Coś nie wyglądasz najlepiej- powiedział Liam i mnie pocałował w policzek.
- nie denerwuj mnie- powiedziałam.
- co tak ładnie pachnie- spytał się Niall, wpadając do kuchni.
- naleśniki- powiedziała Alex.
- ooo jak miło- ucieszył się Niall.
- Jess, nie mogę pojechać z tobą do lekarza- powiedział Liam.
- Dlaczego- zrobiłam smutną minkę, i tupnęłam nogą.
- Bo muszę z Zaynem pozałatwiać sprawy- oznajmił.
- Oj jak tam chcesz... a  kto ze mną pojedzie- zapytałam się go.
- Luis.
- Ok.- odpowiedziałam krótko.
 Ktoś zapukał do drzwi, poszłam je otworzyć.
- pani Jessica Horms? - zapytał listonosz
- tak
- proszę do dla pani - podał mi kopertę.
- dziękuje.
- do widzenia
- do widzenia.

Poszłam z tym listem do kuchni, był tam tylko Zayn.
- co masz?- zapytał mnie.
- list z sądu- odpowiedziałam i go otworzyłam.
- i co w nim piszą- dalej dopytywał się.
- piszą że za tydzień mam się wstawić na rozprawie tych chłopaków  co mnie.... no wiesz sam, jako pokrzywdzona.
-A kiedy to jest?-  spytał się Zayn
- Za tydzień, więc posiedzę tu ten tydzień, pójdę na rozprawę, a później lecę do Polski pogadać z rodzicami.- odparłam
- aha, to spoko- powiedział Zayn.

Chłopcy posiedzieli u nas trochę, i pojechali do miasta, jedynie zostali Luis, Harry i Niall. Była godzina 11, poszłam po torebkę na górę i wyszliśmy z Luisem.

- Dobra my idziemy narka- powiedziałam do reszty. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy.
- Boisz się?- spytał Luis
- Aż tak widać- zdziwiłam się.
- No trochę, spokojnie jeśli chcesz to będę przy tobie- zaproponował
- Dobrze, nie chce tam sama wchodzić.
Byliśmy już na miejscu, wysiedliśmy i poszliśmy. Była za pięć trzynasta, doktor Sonner zaprosiła nas do swojego gabinetu.
- Dobrze proszę się położyć, zrobimy pani USG- powiedziała pani doktor.
- Dobrze- powiedziałam
- Jest pani w pierwszym miesiącu ciąży- powiedziała.
Nie wiedziałam czy mam się cieszyć czy płakać.
- Gratuluje panu ma pan piękną matkę przyszłego dziecka- powiedziała doktorka, a my się tylko wymieniliśmy spojrzeniami.
- Ale my nie jestesmy razem- zaprzeczył Luis
- A to przepraszam.... jak na razie jest wszystko porządku- powiedziała.
Jedynie to mnie ucieszyło, że z dzieckiem jest porządku.
- Proszę to dla pani- podała mi zdjęcia mojego nienarodzonego dziecka.
- Dziękuje- wzięłam od niej zjdęcia
- Zapraszam na następne USG.- powiedziała do mnie.
- Dobrze, do widzenia- pożegnaliśmy się i wyszliśmy.
- I co było tak strasznie?- zapytał się Luis.
- Nie... dziękuje że przyszedłeś tu ze mną- przytuliłam go, i pocałowałam w policzek. 
- wracajmy może co- pokiwałam głową i poszliśmy.
W drodze do domu, patrzyłam na USG moje.

- Co tak sie przyglądasz tym zdjęciom ?- spytał Luis
- Zastanawiam się czy będę dobrą mamą.
- Oczywiście że będziesz- powiedział.
- Tak uważasz?- spytałam z ukosa
- No jasne, a twoi rodzice wiedzą że no wiesz... i że jesteś w ciąży?
- nie wiedzą, posiedzę tu ten tydzień, a później polecę do Polski żeby z nimi porozmawiać- powiedziałam i spuściłam głowę w dół.
- Hej, będzie wszystko dobrze, nie martw się- powiedział.
- Dzięki jeszcze raz za wszystko- podziękowałam mu.
-Cała przyjemność po mojej stronie- uśmiechnął się
Dojechaliśmy do domu chłopaków. w salonie siedzieli wszyscy i monopol.
- Hej już jestesmy- krzyknęłam do nich
- I jak było?- spytał się Niall, a ja mu podałam moje USG.
-  To coś tutaj to jest twoje dziecko?- spytał
- Dziewczyny mamy dla was złą wiadomość- zaczął Liam
- Musimy wyjechać promować płytę- powiedział Harry.
- Na ile?- od razu zapytałam.
- 2 miesiące- powiedział Niall.
- Kiedy wyjeżdżacie?- tym razem zapytała Alex
- Po jutrze- oznajmił Liam.
- Dlaczego dopiero teraz nam o tym mówicie?- myślałam że ekspoduje
- Bo się dowiedzieliśmy 3 dni temu- powiedział Zayn
- aha- powiedziałam. Wyjęłam ze spodni telefon i zadzwoniłam do Fabiana.
- Do kogo dzwonisz?- zapytała się Alex.
- Do Fabiana- odpowiedziałam

- Hej Fabian.
- Hej Jess.
- Co dziś robisz?- spytałam go.
- Nic.
- To dobrze, zabieram cię dzisiaj do kawiarni.
- Dobra, to o której?- spytał
- O 16, to przyjdź do mnie, to razem  pójdziemy.
- Ok, to będę przed 16.
- To papa
- Narka.

- Po co do niego dzwoniłaś?- spytał Liam.
- Chcę z nim pogadać o rozprawie, bo on tez jest świadkiem- powiedziałam.
- Ale tylko o tym?
- A co zazdrosny jesteś?- zapytałam poruszając zabawnie brwiami.
- Pff... ja coś ty- zaczął zaprzeczać.
- Liam przecież widzę... ej nie musisz być zazdrosny, to jest tylko kolega i człowiek który ocalił mnie- pocałowałam go w usta.
- No dobra- powiedział
- Ja idę... mam dwie godziny na ogarnięcie się- spojrzałam na zegarek.
- Ok, ale jutro jesteś cała moja rozumiano?- powiedział, przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował. ja tylko pokiwałam głową i odwzajemniłam pocałunek
- Cześć wszystkim- powiedziałam do reszty.
- Gdzie idziesz?- spytał Niall z pełną buzią jedzenia.
- Szykować się... a tak w ogóle to dziękuje Luis że pojechałeś ze mną.- powiedziałam
Poszłam do domu, wzięłam orzeźwiającą prysznic, zajęło mi to 30 minut, później przebrałam się w leginsy, żółtą tunikę i żółte vansy. Lekko się umalowałam włosy wyprostowałam.. Była 15:20, poszłam na dół przed telewizor, oglądałam mtv. 25 minut później ktoś pukał do drzwi.

- O hej nareszcie jesteś- przywitałam się z Fabianem.
- Ładnie przywitanie... idziemy?- spytał, ja tylko pokiwałam głową i wyszliśmy.
Przez całą drogę gadaliśmy, śmialiśmy się, poszliśmy do kawiarni, jakoś lubię tam przebywać. Zajeliśmy miejsce, podeszła do nas kelnerka.
- Witam co podać?- zapytała brunetka.
- Dla mnie sok pomarańczowy- powiedziałam.
- A dla pana ?
- To samo- powiedział Fabian.

- Czy do ciebie tez przyszedł list z sądu?- zapytałam.
- Przyszedł.
- Bożę, będę musiała jeszcze raz spojrzeć tym ludziom w twarz.- powiedziałam.
- Będę przy tobie- odparł Fabian.
Uśmiechnęłam się lekko, przyszła kelnerka z naszym zamówieniem.
- Proszę bardzo- powiedziała i podała nam nasze soki.
- Dziękujemy.
Siedzieliśmy, gadaliśmy i śmialiśmy się tak ze 3 godziny, była 19.
- Zbierajmy się może powoli- powiedziałam.
- Ok, a tak w ogóle co masz zamiar zrobić z ciążą?- spytał Fabian.
- Raczej urodzę dziecko, bo na pewno nie usunę - rzekłam.
Wstaliśmy i poszliśmy do domu.
- A rodzice wiedzą o ciąży?- zapytał.
- Nie, ale chłopcy wyjeżdżają po jutrze, i mam zamiar wybrać się na trochę do nich do Polski, żeby z nimi porozmawiać....- my to raczej dopiero zobaczymy się na rozprawie- powiedziałam.
- Przecież możemy gadać przez skypa, czy coś- powiedział Fabian.
- A no tak zapomniałam- puknęłam się w głowę i zaśmiałam.
- To cześć Jess- pożegnał się Fabian, bo byliśmy już pod moim domem.
- Paa- powiedziałam i poszłam do siebie. Jak zwykle Alex w domu nie było, zadzwoniłam do niej.

- Alex gdzie jesteś?
- O hej Jessica, u chłopaków a ty?
- Ja jestem w domu.
- Ok, ja niedługo będę.
- Ok paa
- Narka.

* Z perspektywy Alex.

- Co tam u Jessicy?- zapytał Horanek.
- Dobrze, wróciła już se spotkania z Fabianem- rzekłam.
- Aha... Alex bo my chcemy się zapytać siebie o coś - zaczął Harry.
- Czy byś z nami nie pojechała na te 2 miesiące?- powiedział Zayn.
- A Jess?- zapytałam.
- Ona podobno jedzie do Polski, bo musi pogadać z rodzicami- powiedział Liam.
- Aha, ale i tak się jej zapytam- byłam trochę wkurzona.... - dobra ja idę, to teraz pogadam z Jess- powiedziałam i się pożegnałam.
- Do zobaczenia- powiedział Luis.
- Pa.
Weszłam do domu, Jess siedziała w kuchni podeszłam do niej.
- Jessica musimy pogadać- zaczełam
- No dawaj.
- Chłopcy mi zaproponowali teraz jak byłam u nich żebym pojechała z nimi na te 2 miesiące- powiedziałam
- ii....?
- Iii.... chciałam się ciebie zapytać czy mogę?- powiedziałam
- Powiem ci tak nie musisz mnie się przecież pytać, ja nie pojadę bo jadę pogadać z rodzicami, a i tak jest za tydzień rozprawa, więc ci pozwalam z nimi pojechać- powiedziała Jess i mnie przytuliła.
- Dzięki- odwzajemniłam jej przytulaniem.
- Tylko mi nie szalej tam.... rozumiano- powiedziała.
- Oczywiście mamo- zaśmiałam się.
- Dobra idę spać, bo jutro cały dzień spędzam z Liamem.- powiedziała Jess i poszła.
- Dobranoc- powiedziałam, ona tylko machnęła ręką i poszła. Ja nie miałam co robić, więc tez poszłam spać, tylko napisałam do Zayna.

- Powiedzieć ci coś miłego przed snem Zayn?
- No dawaj.
- Jadę z wami na te 2 miesiące, Jess się zgodziła.
- To na prawdę dobra wiadomość :)
- Noo dokładnie.
- A co Jess będzie robiła przez te 2 miesiące?
- Posiedzi tydzień tutaj bo ta rozprawa, a później leci do Polski na trochę.
- To spoko, jutro zabieram cię w jedno małe miejsce : D
- Ok, ja idę spać.... DOBRANOC :***
- Dobranoc :****
Odczytałam ostatniego smsa i poszłam spać.

......................................................................................................................................................................


Mamy 5 rozdział

Znowu was PRZEPRASZAM że nie dodawałam tak długo.....

Mam do was małą prośbę, jeśli czytacie tego bloga to możecie skomentować go, chcę wiedzieć czy ktoś go czyta....
BĘDĘ WAM WDZIĘCZNA ... : ****

1 komentarz:

  1. Ta reakcja Jess po tym jak sie dowiedziała że jest w ciąży zaskoczyła mnie. Niecierpliwie czekam na rozdział 6

    OdpowiedzUsuń