niedziela, 25 listopada 2012

Rozdział 6



* Z perspektywy Jessicy.


Wstałam o 11, poleżałam trochę na łózko, i poszłam się ubrać. Na dworze padało, więc założyłam czerwone rurki, czarną bluzę zakładaną przez głowę, i czarne trampki. Włosy wyprostowałam, i lekko się umalowałam. Poszłam na dół, zrobić sobie śniadanie, wyjęłam mleko i kakao, zrobiłam sobie kanapki z dżemem , na stole leżała kartka od Alex : Jakby co jestem u chłopaków, pomagam im się spakować. Zapomniałam ci wczoraj powiedzieć że Liam ma przyjść po ciebie po 12..... Kocham Alex.... Przeczytałam liścik, wzięłam swoje śniadanie i poszłam przed telewizor. Oglądałam mtv. Po 30 minutach, ktoś zapukał do drzwi.

- Hej Liam- pocałowałam go w policzek.
- Hej Jess- powiedział.
- Co dzisiaj będziemy robić?- zapytałam.
- A na co masz ochotę?
- Hmmm nie pomyślę, muszę pójść do centrum handlowego- powiedziałam
- No dobra, pójdziemy na zakupy, a później zabieram cię na kolację - pokiwałam głową, i poszliśmy do centrum.

Jak zwykle nie obyło się bez fanek, Liam dawał autografy, a ja poszłam sobie usiąść i na niego poczekać.

- Czego poszłaś?- spytał
- Bo tak- powiedziałam
- Jak chcesz...idziemy?- wziął mnie za rękę i poszliśmy. Najpierw poszliśmy do Croppa.
- To czego szukamy?- zapytał.
- Hmm... musze poszukać jakiś spodni, butów i bluzek- powiedziałam
- A po co ci tyle tego?
- Bo nie mam w co się ubrać, a tak przy okazji, nie płacisz za mnie rozumiesz?- zapytałam
- A to niby dlaczego nie?
- Ponieważ nie chcę, żeby ludzie myśleli że lecę na twoją kasę, a i tak rodzice co miesiąc robią mi przelew, więc widzisz- odparłam.
- Ale ja będę dziwnie się czuł, nie płacąc za moje skarba- zrobił smutną minkę, a ja go pocałowałam
- Spróbuje wytrzymać
- Zuch chłopak
Chodziliśmy tak po sklepach ze 3 godziny, Liam nie darował cały czas żeby za coś zapłacić, więc pozwoliłam mu zapłacić za 2 rzeczy.
- Chodź Liam wracamy- powiedziałam
- Nareszcie, jak kobiety mogą tyle chodzić po sklepach- powiedział
- No widzisz.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu.
- Ok Jess, ja muszę iść do domu, to przyjdę po ciebie  koło 19- powiedział Liam i mnie pocałował.
- Dobra.
- Tylko ubierz się elegancko- powiedział i puścił oczko.
Poszłam do domu, Alex jak zwykle nie było, zostawiła karteczkę Pojechałam z Zaynem w jedno miejsce będę może po 20 albo później... :)  Alex
Machnęłam ramionami, i usiadłam przed telewizorem

* Z perspektywy Alex

Jechałam z Zaynem w tajemnicze miejsce, Zayn zasłonił mi oczy żebym nie widziała gdzie jedziemy.
- Zayn dokąd my w ogóle jedziemy?- zapytałam go.
- Zobaczysz, zaraz będziemy- powiedział.
- Grrrrr....
- Ok już jesteśmy- powiedział Zayn, i wysiadł z samochodu, i poszedł mi otworzyć drzwi.
- Daj mi rękę Alex- oznajmił.
- A nie mogę zdjąć tej opaski?- zapytałam
- Nie.
Szliśmy kawałek, Zayn musiał mnie prowadzić.
- Ok już możesz zdjąć opaskę- powiedział.
Zdjęłam opaskę, zobaczyłam piękną polanę, tam było naprawdę PIĘKNIE.

- Podoba ci się?- zapytał.
- I to jeszcze jak bardzo- powiedziałam
- Przyprowadziłem cię tu ponieważ chcę z tobą o czymś porozmawiać- powiedział.
- O czym?
- O nas- oznajmił.
- A dokładniej?- spytałam, a on złapał mnie za nadgarstki.
- Alex... kiedy cię pierwszy raz ujrzałem, spodobałaś mi się od razu, myślę o tobie dzień i noc, nie umiem żyć bez ciebie.- powiedział
- Zayn zatkało mnie- powiedziałam.
- Zrobiłem z siebie idiotę- spuścił głowę w dół.
- Nie prawda, Zayn ja to samo czuje- uśmiechnęłam się, a on złożył mi pocałunek na ustach.
- Jestem najszczęśliwszym chłopakiem na świecie!!!- powiedział, a ja odwzajemniłam pocałunek.
Posiedzieliśmy tak do 20 i zaczęliśmy się zbierać. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu.

- Chodź do nas- zaproponowałam
- No dobra.
Poszliśmy do mnie, byliśmy sami w domu, bo Jess poszła z Liamem na kolację, a chłopcy siedzą zapewne u siebie.

* Z perspektywy Jess
 Poszłam z Liamem na kolacje. Byłam ubrana w biało czarną sukienkę, i czarne szpile.

- i jak ci się tu podoba?- zapytał
- Jest obłędnie- powiedziałam
- Ciesze się.
- Boże, szkoda że wyjeżdżacie jutro- powiedziałam
- No niestety, zobaczysz że szybko zlecą te 2 miesiące- powiedział
- Mam nadzieje- powiedziałam.- Wracajmy powoli  dobrze?
- Dobrze- powiedział i poszliśmy.
- O której jutro lecicie?- spytałam kiedy wracaliśmy do domu.
- Mamy lot o 13- powiedział.
- Aha.
Byliśmy już koło domu, Liam wysiadł z samochodu i poszedł mi drzwi odtworzyć.
- Idziesz do nas?- zapytał .
- Zmęczona jestem.
- A mogę dziś u was przenocować?
- Jeszcze się pytasz, chodź- uśmiechnęłam się do niego, i poszliśmy do mnie.
Weszliśmy do domu, na podłodze leżały wszędzie ubrania.

- No chyba nieźle Alex zabalowała- zaczęłam się śmiać.
- Jess, to są ciuchy Zayna- powiedział Liam, a ja zaczęłam się tak śmiać że mnie aż brzuch zaczął boleć.
- Cicho bo nas usłyszał- powiedział
- Dobra już jestem cicho.
- To co robimy?- spytał.
- Idziemy się umyć i spać- wzięłam go za rękę i poszliśmy.
- Dobra ja idę się umyć, a ty rozgość się, nie wiem wejdź sobie na neta lub coś- pocałowałam go w usta i poszłam do łazienki.
Po 20 minutach wyszłam z łazienki, a Liam siedział na necie.
- Czekaj chwilę dam ci ubrania taty- powiedziałam, i poszłam do pokoju rodziców. Przy okazji spotkałam Zayna na korytarzu.

- Cześć Zayn.
- O cześć Jess, już jesteś?
- Raczej jesteście, bo Liam tez jest.
- A no tak.
- A tak przy okazji gdzie idziesz?- zapytałam go.
- Do kuchni, a ty?
- Po jakieś ubranie dla Liama- powiedziałam i poszłam.
- Już?- spytał Liam.
- Yhy, możesz już iść się myc- rzuciłam mu ubrania.
- Dzięki, zaraz będę- poszedł do łazienki, a ja weszłam sobie na neta.
- Z kim gadałaś na korytarzu?- spytał Liam, wycierając włosy ręcznikiem.
- Zaynem, chyba nieźle zabalowali, jak nikogo nie było- uśmiechnęłam się.
Liam położył się koło mnie i poszliśmy spać.
- A tak w ogóle spakowałeś się?- zapytałam go.
- Tak - powiedział krótko.
- Dobranoc kochanie.
- dobranoc.


.....................................................................................................................................................................

Hej wam mamy 6 rozdział

Wydaje mi się że będę jakoś dodawać tak rozdziały bo nie mam czasu pisać na necie, oczywiście spróbuje to naprawić. Nie martwcie się.

Kocham was..... : )    


  





 

poniedziałek, 12 listopada 2012

rozdział 5



( miesiąc później )


Minął miesiąc odkąd mnie zgwałcono.Wstałam o 8, spałam może jakieś 4 godziny, bo całą noc było mi nie dobrze. To co wydarzyło się wtedy, było najgorszym dniem mojego życia. Chłopcy teraz cały czas mnie pilnują, chodzą ze mną wszędzie, po prostu sa kochani. 5 dni temu chłopcy mieli wywiad, Liam powiedział całemu światu że jesteśmy razem, z jednej strony ciesze się, a z drugiej nie po zapewne będę atakowana przez fanki. Pobiegłam do łazienki, bo brało mnie znów na wymioty, od jakiegoś czasu mam mdłości i wymioty, przyszło mi do głowy że jestem w ciąży, dlatego umówiłam się do lekarza na 12, żeby sprawdzić czy to prawda. po wymiotach które spuściłam w kiblu poszłam na dół zrobić sobie śniadanie, po 20 minutach zeszła na dół Alex.

- Hej - przywitałam się z nią.
- Hej,coś nie wyglądasz najlepiej- stwierdziła
- coś ty... jakbyś całą noc rzygała i spała tylko 4 godziny to też byś wyglądała nie najlepiej.
- ro bimy na śniadanie?- spytała mnie.
- nie wiem, naleśniki?- zaproponowałam. Alex się zgodziła, więc zaczęłyśmy robić naleśniki, ktoś zapukał do drzwi, poszłam je otworzyć.

- Hej- powiedzieli chłopcy
- Część wam... wchodźcie
- Coś nie wyglądasz najlepiej- powiedział Liam i mnie pocałował w policzek.
- nie denerwuj mnie- powiedziałam.
- co tak ładnie pachnie- spytał się Niall, wpadając do kuchni.
- naleśniki- powiedziała Alex.
- ooo jak miło- ucieszył się Niall.
- Jess, nie mogę pojechać z tobą do lekarza- powiedział Liam.
- Dlaczego- zrobiłam smutną minkę, i tupnęłam nogą.
- Bo muszę z Zaynem pozałatwiać sprawy- oznajmił.
- Oj jak tam chcesz... a  kto ze mną pojedzie- zapytałam się go.
- Luis.
- Ok.- odpowiedziałam krótko.
 Ktoś zapukał do drzwi, poszłam je otworzyć.
- pani Jessica Horms? - zapytał listonosz
- tak
- proszę do dla pani - podał mi kopertę.
- dziękuje.
- do widzenia
- do widzenia.

Poszłam z tym listem do kuchni, był tam tylko Zayn.
- co masz?- zapytał mnie.
- list z sądu- odpowiedziałam i go otworzyłam.
- i co w nim piszą- dalej dopytywał się.
- piszą że za tydzień mam się wstawić na rozprawie tych chłopaków  co mnie.... no wiesz sam, jako pokrzywdzona.
-A kiedy to jest?-  spytał się Zayn
- Za tydzień, więc posiedzę tu ten tydzień, pójdę na rozprawę, a później lecę do Polski pogadać z rodzicami.- odparłam
- aha, to spoko- powiedział Zayn.

Chłopcy posiedzieli u nas trochę, i pojechali do miasta, jedynie zostali Luis, Harry i Niall. Była godzina 11, poszłam po torebkę na górę i wyszliśmy z Luisem.

- Dobra my idziemy narka- powiedziałam do reszty. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy.
- Boisz się?- spytał Luis
- Aż tak widać- zdziwiłam się.
- No trochę, spokojnie jeśli chcesz to będę przy tobie- zaproponował
- Dobrze, nie chce tam sama wchodzić.
Byliśmy już na miejscu, wysiedliśmy i poszliśmy. Była za pięć trzynasta, doktor Sonner zaprosiła nas do swojego gabinetu.
- Dobrze proszę się położyć, zrobimy pani USG- powiedziała pani doktor.
- Dobrze- powiedziałam
- Jest pani w pierwszym miesiącu ciąży- powiedziała.
Nie wiedziałam czy mam się cieszyć czy płakać.
- Gratuluje panu ma pan piękną matkę przyszłego dziecka- powiedziała doktorka, a my się tylko wymieniliśmy spojrzeniami.
- Ale my nie jestesmy razem- zaprzeczył Luis
- A to przepraszam.... jak na razie jest wszystko porządku- powiedziała.
Jedynie to mnie ucieszyło, że z dzieckiem jest porządku.
- Proszę to dla pani- podała mi zdjęcia mojego nienarodzonego dziecka.
- Dziękuje- wzięłam od niej zjdęcia
- Zapraszam na następne USG.- powiedziała do mnie.
- Dobrze, do widzenia- pożegnaliśmy się i wyszliśmy.
- I co było tak strasznie?- zapytał się Luis.
- Nie... dziękuje że przyszedłeś tu ze mną- przytuliłam go, i pocałowałam w policzek. 
- wracajmy może co- pokiwałam głową i poszliśmy.
W drodze do domu, patrzyłam na USG moje.

- Co tak sie przyglądasz tym zdjęciom ?- spytał Luis
- Zastanawiam się czy będę dobrą mamą.
- Oczywiście że będziesz- powiedział.
- Tak uważasz?- spytałam z ukosa
- No jasne, a twoi rodzice wiedzą że no wiesz... i że jesteś w ciąży?
- nie wiedzą, posiedzę tu ten tydzień, a później polecę do Polski żeby z nimi porozmawiać- powiedziałam i spuściłam głowę w dół.
- Hej, będzie wszystko dobrze, nie martw się- powiedział.
- Dzięki jeszcze raz za wszystko- podziękowałam mu.
-Cała przyjemność po mojej stronie- uśmiechnął się
Dojechaliśmy do domu chłopaków. w salonie siedzieli wszyscy i monopol.
- Hej już jestesmy- krzyknęłam do nich
- I jak było?- spytał się Niall, a ja mu podałam moje USG.
-  To coś tutaj to jest twoje dziecko?- spytał
- Dziewczyny mamy dla was złą wiadomość- zaczął Liam
- Musimy wyjechać promować płytę- powiedział Harry.
- Na ile?- od razu zapytałam.
- 2 miesiące- powiedział Niall.
- Kiedy wyjeżdżacie?- tym razem zapytała Alex
- Po jutrze- oznajmił Liam.
- Dlaczego dopiero teraz nam o tym mówicie?- myślałam że ekspoduje
- Bo się dowiedzieliśmy 3 dni temu- powiedział Zayn
- aha- powiedziałam. Wyjęłam ze spodni telefon i zadzwoniłam do Fabiana.
- Do kogo dzwonisz?- zapytała się Alex.
- Do Fabiana- odpowiedziałam

- Hej Fabian.
- Hej Jess.
- Co dziś robisz?- spytałam go.
- Nic.
- To dobrze, zabieram cię dzisiaj do kawiarni.
- Dobra, to o której?- spytał
- O 16, to przyjdź do mnie, to razem  pójdziemy.
- Ok, to będę przed 16.
- To papa
- Narka.

- Po co do niego dzwoniłaś?- spytał Liam.
- Chcę z nim pogadać o rozprawie, bo on tez jest świadkiem- powiedziałam.
- Ale tylko o tym?
- A co zazdrosny jesteś?- zapytałam poruszając zabawnie brwiami.
- Pff... ja coś ty- zaczął zaprzeczać.
- Liam przecież widzę... ej nie musisz być zazdrosny, to jest tylko kolega i człowiek który ocalił mnie- pocałowałam go w usta.
- No dobra- powiedział
- Ja idę... mam dwie godziny na ogarnięcie się- spojrzałam na zegarek.
- Ok, ale jutro jesteś cała moja rozumiano?- powiedział, przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował. ja tylko pokiwałam głową i odwzajemniłam pocałunek
- Cześć wszystkim- powiedziałam do reszty.
- Gdzie idziesz?- spytał Niall z pełną buzią jedzenia.
- Szykować się... a tak w ogóle to dziękuje Luis że pojechałeś ze mną.- powiedziałam
Poszłam do domu, wzięłam orzeźwiającą prysznic, zajęło mi to 30 minut, później przebrałam się w leginsy, żółtą tunikę i żółte vansy. Lekko się umalowałam włosy wyprostowałam.. Była 15:20, poszłam na dół przed telewizor, oglądałam mtv. 25 minut później ktoś pukał do drzwi.

- O hej nareszcie jesteś- przywitałam się z Fabianem.
- Ładnie przywitanie... idziemy?- spytał, ja tylko pokiwałam głową i wyszliśmy.
Przez całą drogę gadaliśmy, śmialiśmy się, poszliśmy do kawiarni, jakoś lubię tam przebywać. Zajeliśmy miejsce, podeszła do nas kelnerka.
- Witam co podać?- zapytała brunetka.
- Dla mnie sok pomarańczowy- powiedziałam.
- A dla pana ?
- To samo- powiedział Fabian.

- Czy do ciebie tez przyszedł list z sądu?- zapytałam.
- Przyszedł.
- Bożę, będę musiała jeszcze raz spojrzeć tym ludziom w twarz.- powiedziałam.
- Będę przy tobie- odparł Fabian.
Uśmiechnęłam się lekko, przyszła kelnerka z naszym zamówieniem.
- Proszę bardzo- powiedziała i podała nam nasze soki.
- Dziękujemy.
Siedzieliśmy, gadaliśmy i śmialiśmy się tak ze 3 godziny, była 19.
- Zbierajmy się może powoli- powiedziałam.
- Ok, a tak w ogóle co masz zamiar zrobić z ciążą?- spytał Fabian.
- Raczej urodzę dziecko, bo na pewno nie usunę - rzekłam.
Wstaliśmy i poszliśmy do domu.
- A rodzice wiedzą o ciąży?- zapytał.
- Nie, ale chłopcy wyjeżdżają po jutrze, i mam zamiar wybrać się na trochę do nich do Polski, żeby z nimi porozmawiać....- my to raczej dopiero zobaczymy się na rozprawie- powiedziałam.
- Przecież możemy gadać przez skypa, czy coś- powiedział Fabian.
- A no tak zapomniałam- puknęłam się w głowę i zaśmiałam.
- To cześć Jess- pożegnał się Fabian, bo byliśmy już pod moim domem.
- Paa- powiedziałam i poszłam do siebie. Jak zwykle Alex w domu nie było, zadzwoniłam do niej.

- Alex gdzie jesteś?
- O hej Jessica, u chłopaków a ty?
- Ja jestem w domu.
- Ok, ja niedługo będę.
- Ok paa
- Narka.

* Z perspektywy Alex.

- Co tam u Jessicy?- zapytał Horanek.
- Dobrze, wróciła już se spotkania z Fabianem- rzekłam.
- Aha... Alex bo my chcemy się zapytać siebie o coś - zaczął Harry.
- Czy byś z nami nie pojechała na te 2 miesiące?- powiedział Zayn.
- A Jess?- zapytałam.
- Ona podobno jedzie do Polski, bo musi pogadać z rodzicami- powiedział Liam.
- Aha, ale i tak się jej zapytam- byłam trochę wkurzona.... - dobra ja idę, to teraz pogadam z Jess- powiedziałam i się pożegnałam.
- Do zobaczenia- powiedział Luis.
- Pa.
Weszłam do domu, Jess siedziała w kuchni podeszłam do niej.
- Jessica musimy pogadać- zaczełam
- No dawaj.
- Chłopcy mi zaproponowali teraz jak byłam u nich żebym pojechała z nimi na te 2 miesiące- powiedziałam
- ii....?
- Iii.... chciałam się ciebie zapytać czy mogę?- powiedziałam
- Powiem ci tak nie musisz mnie się przecież pytać, ja nie pojadę bo jadę pogadać z rodzicami, a i tak jest za tydzień rozprawa, więc ci pozwalam z nimi pojechać- powiedziała Jess i mnie przytuliła.
- Dzięki- odwzajemniłam jej przytulaniem.
- Tylko mi nie szalej tam.... rozumiano- powiedziała.
- Oczywiście mamo- zaśmiałam się.
- Dobra idę spać, bo jutro cały dzień spędzam z Liamem.- powiedziała Jess i poszła.
- Dobranoc- powiedziałam, ona tylko machnęła ręką i poszła. Ja nie miałam co robić, więc tez poszłam spać, tylko napisałam do Zayna.

- Powiedzieć ci coś miłego przed snem Zayn?
- No dawaj.
- Jadę z wami na te 2 miesiące, Jess się zgodziła.
- To na prawdę dobra wiadomość :)
- Noo dokładnie.
- A co Jess będzie robiła przez te 2 miesiące?
- Posiedzi tydzień tutaj bo ta rozprawa, a później leci do Polski na trochę.
- To spoko, jutro zabieram cię w jedno małe miejsce : D
- Ok, ja idę spać.... DOBRANOC :***
- Dobranoc :****
Odczytałam ostatniego smsa i poszłam spać.

......................................................................................................................................................................


Mamy 5 rozdział

Znowu was PRZEPRASZAM że nie dodawałam tak długo.....

Mam do was małą prośbę, jeśli czytacie tego bloga to możecie skomentować go, chcę wiedzieć czy ktoś go czyta....
BĘDĘ WAM WDZIĘCZNA ... : ****

czwartek, 1 listopada 2012

Rozdział 4



* Z perspektywy Jessicy

Obudziłam się bardzo rano, spojrzałam która godzina, była 8. Przez tą sytuację wczorajszą z Liamem, nie mogłam spać całą noc. Wstałam z łóżka i poszłam na dół, poszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę, stałam nad nią bardzo długo zastanawiając się co sobie zrobić do jedzenia, w końcu zdecydowałam się na naleśniki. Zrobiłam sobie i Alex, bo wiedziałam że je bardzo lubi. Nagle ktoś otworzył drzwi, kiedy zobaczyłam kto to, aż pisnęłam z radości.

- Aaaaaaaaaaaaaaaaaa.... mama! tata!- krzyknęłam kiedy zobaczyłam rodziców.
- Jessica!!!- powiedziała szczęśliwa mama
- Miałaś mi napisać, kiedy macie samolot- powiedziałam do mamy.
- No wiem ale chcieliśmy zrobić ci niespodziankę.
- Tak się cieszę że was widzę- powiedziałam do nich przytulając ich.
- my tez- odpowiedzieli równo
- A gdzie Alex- zapytała mnie mama
- Alex śpi, bo wczoraj późno wróciła- powiedziałam
- Poznaliście kogoś?- spytał mnie tata
- Tak poznaliśmy- powiedziałam, i spuściłam głowę w dół
- Zostawisz nam na chwilkę same?- zapytała mama tatę. Tata tylko kiwnął głową i poszedł z walizkami na górę.

- To co się wczoraj Jess stało- westchnęłam, i zaczęłam mówić.
-  Bo poznałam fajnego chłopaka, i powiedział mi że się we mnie zakochał, a ja mu powiedziałam że nie jestem pewna uczuć co do niego... I teraz nie wiem co zrobić...- rozkleiłam się, i wtuliłam sie do mamy.
- Nie płacz, wiem co czujesz, bo byłam w takiej samej sytuacji co ty z twoim tatą.
- I co zrobiłaś- zapytałam się wycierając łzę.
- I twoja mama przemyślała to wszystko, spotkała się ze mną,i powiedziała mi że mnie kocha- wtrącił się tata, i objął mamę.
- A ty co czujesz do tego chłopaka- zapytała mnie mama.
-  Czuje że mnie do niego ciągnie- odpowiedziałam i spuściłam głowę w dół.
- Wiec widzisz, a tak w ogóle kochasz go?- spytał mnie tata.
- Raczej tak.
- Nooo, więc teraz zadzwoń, napisz do niego, co wolisz i się z nim umów.- powiedziała mama
- Tak mówicie?
- Tak!!!- podeszłam do nich i ich przytuliłam.

Zadzwoniłam do Liama:

J- Hej Liam
L- Hej Jessica
J- Możemy się dzisiaj spotkać??
L- Jasne, o której?
J-13
L- Tak wcześnie?
J- To jest ważne... proszę
L-  No dobrze... a gdzie?
J- W tej kawiarni, co się poznaliśmy
L- Dobra, to dozobaczenia
J- Pa.

Miałam jeszcze 2 godziny do spotkania mojego i Liama, więc poszłam do łazienki wzięłam gorącą kąpiel, zajęło mi to jakieś 45 minut. Ubrałam się w w czerwoną sukienkę i czarne baleriny, włosy pokręciłam. Po 20 minutach poszłam na dół coś zjeść, na dole siedziała już Alex.

- Hej śpiochu- powiedziałam i poszłam do kuchni.
-Cześć- powiedziała.

Zrobiłam sobie jajecznicę, zajęło mi to 10 minut. Trochę mi sie w domu nudziło, więc wyszłam z domu.

- Gdzie idziesz?- spytała mnie Alex
- Do kawiarni- powiedziałam i zamknęłam za sobą drzwi. Szłam może jakieś 15 minut, zajęłam miejsce koło ściany. Była godzina 12:50, więc zamówiłam  sobie sok pomarańczowy.. Po 10 minut zauważyłam że do kawiarni wszedł Liam, jak go zobaczyłam zaczęło mi serce szybciej bić.

- Hej- przywitał się ze mną, i pocałował w policzek.
- Hej.
-Chciałem cię przeprosić za to co powiedziałem wtedy u nas.- powiedział i spuścił głowę w dół.
- Ja właśnie w tej sprawie chciałam się z tobą spotkać- spojrzałam na niego, a on na mnie.- Bo doszłam do wniosku ... że mnie do ciebie ciągnie- po tych słowach Liam złożył mi pocałunek na moich ustach.
- Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie- powiedział, a ja sie zarumieniłam.
- Ciesze się- powiedziałam i go leciutko musnęłam po ustach.

Siedzieliśmy tak sobie z niecałe 3 godziny, była godzina 16, postanowiliśmy że pójdziemy do chłopaków.

- Ciekawe czy Alex jest u was?
- Jest, bo jak wychodziłem, to ona akurat wchodziła.
- Aha, mówimy im że jesteśmy razem?- zapytałam się  Liama.
- Czemu by nie, i tak się by dowiedzieli.
 Po 15 minutach byliśmy już u chłopaków, Liam otworzył drzwi, i wpuścił mnie pierwszą. Wszyscy siedzieli w salonie i coś tam oglądali.

- Jesteśmy!!!- krzyknełam
- To fajnie- powiedział Niall. Stanęliśmy przed telewizorem.
- Eeee... ja i Jess chcemy wam coś powiedzieć- zaczął Liam
- Bo my... jesteśmy razem- powiedziałam
- Boże to zajebiście- powiedziała Alex
- To gratulacje- podszedł do nas Harry i nas przytulił
- Harry dusisz- powiedziałam
- Ok już przestaje- oderwał się od nas i poszedł do kuchni. Zauważyłam że nie dla wszystkich ta wiadomość była dobra, Luis siedział na fotelu ze smutną miną, i głową w dół, czułam że jest taki smutny odkąd dowiedział się że ja i Liam jesteśmy razem.Siedzieliśmy wszyscy w salonie oglądając niestety " horror" nigdy nie lubiłam ich, przez nie nie mogłam spać w nocy, oglądaliśmy " Rzeźnia" cały czas byłam wtulona do liama bo się tego bałam.

- Może dziś u nas przenocujecie?- zaproponował Liam.
- No dobra czemu by nie - powiedziała Alex- To my pójdziemy do domu po rzeczy i zaraz wracamy- Wzięła mnie  za rękę i poszłyśmy. Z domu wzięłyśmy rzeczy i wróciłyśmy do chłopaków.

- Już jesteśmy!!!- krzyknęła Alex.
- Co tu tak ciemno?? Zapal światło- powiedziałam do Alex
- Nie działa... chyba prądu nie ma- stwierdziła. Zapaliłam latarkę w telefonie.
- Buuu!!!- krzyknęli chłopaki, my aż podskoczyłyśmy ze strachu, nawet mi telefon wypadł z ręki.
- Chcecie żebyśmy zawału dostały!!!- zaczęłam na nich krzyczeć.
-Hahahahaha, jakbyśmy zobaczyły wasze miny przestraszone- śmiał się Luis.
- Obrażam się na was za to, i koniec- powiedziałam i tupnęłam noga. Poszłyśmy do salonu usiąść sobie.
- no przepraszamy- usiadł koło mnie Liam i mnie pocałował w policzek
- Nie!
- no nie obrażaj się- pocałował mnie w usta.
- Zeby mi to było ostatni raz, bo następnym razem nie darujemy wam- zmierzyłam ich wzrokiem.
- Ej po jutrze mamy wywiad- powiedział Niall czytając smsa.
- Skąd wiesz?- Zapytał go Harry.
- Bo mi sms przyszedł- zrobił wielkie oczy, i zaczął jeść cipsy.
- A o której?
- O 10- powiedział krótko Niall.
- Aha.

* Z perspektywy Alex
Siedzieliśmy wszyscy w salonie, nasze gołąbeczki też ( oczywiście chodzi o Jessice i Liama). Wstałam z kanapy i poszła do kuchni się napić. Zaraz po mnie do kuchni przyszedł Zayn.

- Co robisz??- spytał mnie
- Nie widać!?
- Nalejesz i mi?-znowu się spytał
- A własnych rąk to nie masz- powiedziałam trochę gniewnym głosem
- Przepraszam że się zapytałem- wstał z krzesła i poszedł do swojego pokoju.
- A jemu co?- spytał Liam.
- A co ma być- odpowiedziałam i usiadłam pomiędzy Harrym i Niallem.Jessica popatrzyła na mnie w ukosa, zawsze kiedy tak robiła wiedziałam że muszę przeprosić. Wstałam i poszłam do Zayna, zapukałam do jego drzwi i weszłam.
- Zayn chce przeprosić- usiadłam na jego łóżku, koło niego.
- To przeproś- odwrócił się w moją stronę.
- Więc tak... przepraszam cię za moje zachowanie, nigdy się tak nie zachowywałam, nie wiem co mnie dopadło- przytuliłam go.
- Dobrze już się nie gniewam.
- Schodzimy na dół- zapytałam się Zayna i wstałam, a on mnie złapał za nadgarstek.
- Nie, zostańmy tu- oznajmił. Ja tylko usiadłam koło niego, zapadła niezwykła cisza, którą musiałam przerwać.
- Wiesz co... teraz ci wybiorę ubranie na wywiad- wstałam i podeszłam do jego szafy. Szukałam dla niego ubranie jakieś 30 minut, w końcu wybrałam białą bluzkę z długim rękawem, czerwoną koszule w kratę, jasne rurki i czarne trampki.
- Dobry wybór- podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek, ja się tylko uśmiechnęłam.

* Z perspektywy Jessicy
Siedzieliśmy w salonie, po 40 minutach zeszli do nas Alex i Zayn.
- No nareszcie, co tak długo?-spytał się Luis
- Alex pomagała wybrać mi ciuchy na wywiad.
- Aha- powiedział krótko
- Ja idę na chwile do domu, zaraz wrócę- wstałam i poszłam. Na dworze stało dwóch pijanych kolesi, zaczeli coś tam do mnie mówić.
- chciałabym przejść- powiedziałam do nich, bo mi drogę zagrodzili.
- nie tak prędko kochana- powiedział jeden z nich. Zaczął się do mnie dobierać
- Puść mnie!! - powiedziałam do niego, chciałam się wyrwać, ale mi sie nie udało, bo mnie gdzieś zaciągneli. Zaczeli ściągać ze mnie wszystkie ubrania, jeden z nich trzymał mnie, u drugi zaczął mnie całować, później niestety wszedł we mnie, ja tylko zaczełam krzyczeć
- nie krzycz!!, nie gadaj że ci się nie podoba - powiedział przez śmiech. Ja tylko go oplułam, za to dostałam w twarz, nagle ktoś zaczął biec w naszą stronę, chyba usłyszał moje krzyki. Jeden z tych kolesi powiedział do mnie przed ucieczką że to nie koniec.
- Hej, nic ci nie jest?- zapytał mnie chłopak
- Niestety jest, dzięki za uratowanie mi życia- powiedziałam do niego
- Nie ma za co... dobrze że cię usłyszałem.
- soryy ale chciałabym się ubrać- oznajmiłam mu, on tylko pokiwał głową i się odwrócił. Ubrałam się i poszliśmy z  tego miejsca.
- Tak w ogolę jestem Fabian- podał mi rękę
- Jessica- uścisnełam jego rękę.

* Z perspektywy Alex
Siedzieliśmy wszyscy w salonie, czekając na Jess, której niestety nie było,nie mogliśmy się do niej dodzwonić, bałam się że może coś się jej stało, w głowie miałam same czarne scenariusze.

- boże a jak jej coś się stało- ryczałam jak szalona.
- oby nie, nie darował bym sobie wtedy- podszedł do mnie Liam i mnie przytulił.
Była 1 w nocy, byłam bardzo zmęczona, tak jak cała reszta, więc chłopaki poszli do siebie, a ja tu zostałam na wypadek jakby Jess przyszła.

* Z perspektywy Jess.

Fabian odprowadził mnie pod dom chłopaków, nie odzywaliśmy się całą drogę do siebie.
- ok, to tutaj.... jeszcze raz dzięki. - pocałowałam chłopaka w policzek.
- proszę, dasz mi znać jak tam z tobą?-  zapytał mnie Fabian, wymieniliśmy się numerami. Pożegnałam się i weszłam do domu. W salonie siedziała Alex.
- boże Jess gdzie ty byłaś?... co ty masz pod okiem?-zaczeła mnie wypytywać.
- zo... zostałam zgwałcona- spuściłam głowę w dół.
- co???.. jak to?
- no.. normalnie, dobrze że Fabian mnie uratował, ale niestety po czasie- oznajmiłam.
- jaki Fabian?- spytała mnie zdziwiona Alex.
- no powiedziałam ci, on mnie uratował.
- boże, martwiliśmy się o ciebie- przytuliła mnie.
- możemy już o tym nie gadać?- powiedziałam, spuściłam głowę w dół, i poszłam do pokoju. Poszłam do łazienki umyć się, kiedy zdjęłam bluzkę zauważyłam dużo siniaków. Powiedziałam tylko " kurwa". Wszystko zajęło mi 20 minut, poszłam do łóżka w którym leżał Liam, położyłam się koło niego i zasnęłam.
..................................................................................................................................................................

No kochani mamy 4 rozdział
Przepraszam was że tak długo nie dodawałam, ale nie miałam za bardzo czasu.

Mamy nowego bohatera.

Fabian.
ma lat 20. Będzie najlepszym kolegą Jessicy. Mieszka w Londynie. Lubi dobrą zabawę, jest bardzo szalony.